sobota, 5 lipca 2014

6...

dzisiaj cukrowo - żelazna rocznica... jak kto woli... moja i M.
recepta na udany związek? ...
nie ma...
a czy udany jest?...
może tylko tak się wydaje...
a może udany jest naprawdę...
liczę na to, że wytrzymamy ze sobą jeszcze kolejne 6 lat
a może 60...



"... mdlejąc z głodu, pieszo docierają do Hamburga. Na przedmieściach widzą przez okno, jak kłóci się małżeństwo. "Jak mogą kłócić się ludzie, którzy maja swój stół, swoją podłogę, swój sufit i swój język? Człowiek jest wciąż idiotą".

Gottland, M. Szczygieł - mój ulubiony ;)


mamalis i tatalis od YO YARN tutaj

jak zwykle trafiam na fajne kobiety - mamy... pozdrawiam panią Annę i śpiącego na kolanach Witka... który dzielnie znosi dzierganie mamy...

środa, 2 lipca 2014

cztery zdarte kolana...

post o wyprawce ciągle w przygotowaniu... ciągle czekam... a to na kuriera ... a to na listonosza... a to jeszcze to się przyda... a może jeszcze to... ale lada chwila będzie...;)

tymczasem... u nas akcja pt. "malowanie przed porodem"... ścian oczywiście... a jak każda ciężarna wie... i jak napiera na to żeby cała chata lśniła jak złoto... to chyba nie muszę żadnej ciężarnej tłumaczyć... za to żaden facet nie pojmie syndromu "wicia gniazda" tuż przed rozwiązaniem... no i ja też już się poddaję i przestaję tłumaczyć... do następnej ciąży...;p
no cóż... tak to już jest... o Tymonie wiem że lubi głośną muzykę... i głos Tośki... i nektarynki... i ciasto... i truskawki... i... a czego On nie lubi... staram się przygotować na to co się stanie w naszym życiu za kilka dni... jakoś wyciszyć... średnio się udaje... mam wrażenie że jak Tymon już będzie z nami będzie łatwiej... choć wszyscy mówią że będzie trudniej... a ja sobie myślę że będzie po prostu inaczej... więcej skarpet do prania... większy garnek rosołu do ugotowania... dwie pary kaloszy pod drzwiami... ale też dwie głowy do ucałowania... cztery zdarte kolana... no i dwie ręce do prowadzenia podczas spaceru... i przez życie...








Polub Tochanę na Fb...